Lech pod ścianą w Lidze Europy. Dziś przy Bułgarskiej starcie z Sunderlandem i walka o przełamanie

Dwa mecze, osiem straconych bramek i ani jednego zdobytego punktu. Europejska jesień Lecha Poznań rozpoczęła się znacznie gorzej, niż oczekiwali kibice mistrzów Polski. W czwartek Kolejorz stanie przed kolejną trudną próbą. Na Enea Stadion przyjedzie Sunderland, przedstawiciel angielskiej Premier League. Początek spotkania o godz. 18:45. Dla poznaniaków to szansa na przerwanie fatalnej serii i odzyskanie nadziei na awans do fazy pucharowej Ligi Europy.

Lech Poznań - Bayer Leverkusen Liga Europy 2026Lech Poznań - Bayer Leverkusen Liga Europy 2026
Źródło zdjęć: © redakcja | Sylwia Toroszewska-Wojtyniak

Jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek wiadomo było, że terminarz nie będzie dla Lecha łaskawy. Pierwsze cztery kolejki oznaczają konfrontacje z przeciwnikami reprezentującymi silne europejskie ligi. Skala trudności szybko znalazła odzwierciedlenie w wynikach.

Najpierw poznaniacy przegrali w Londynie z Crystal Palace 0:4. Tydzień temu, podczas długo wyczekiwanego powrotu Ligi Europy na Bułgarską, identycznym rezultatem zakończyło się spotkanie z Bayerem Leverkusen.

Po dwóch kolejkach Kolejorz pozostaje bez punktów i bez zdobytej bramki, zajmując ostatnie miejsce w tabeli fazy ligowej.

Dzisiejszy mecz będzie więc czymś więcej niż kolejnym europejskim występem. Lech potrzebuje wyniku, który pozwoli mu odbudować pewność siebie i przede wszystkim rozpocząć zdobywanie punktów.

Sunderland nie będzie jednak przeciwnikiem, przeciwko któremu można liczyć na łatwe przełamanie. Angielski zespół występuje w Premier League, a konfrontacje z klubami z Wysp Brytyjskich należą do najbardziej wymagających w europejskim kalendarzu Kolejorza.

Historia pokazuje jednak, że poznaniacy potrafili już sprawiać niespodzianki w takich spotkaniach.

Najbardziej pamiętny pozostaje 2010 rok, kiedy Lech rywalizował w fazie grupowej Ligi Europy z Manchesterem City. Po wyjazdowej porażce 1:3 poznaniacy przystąpili do rewanżu przed własną publicznością i sensacyjnie pokonali angielski zespół 3:1.

Tamto zwycięstwo było jednym z najważniejszych momentów europejskiej kampanii, którą Kolejorz zakończył awansem do 1/16 finału. Lech zgromadził wówczas tyle samo punktów co Manchester City, ustępując mu jedynie w klasyfikacji grupowej.

Wcześniej, w 1984 roku, poznaniacy mierzyli się także z Liverpoolem. Angielski klub był wówczas obrońcą Pucharu Europy i wygrał oba spotkania z Lechem, kończąc dwumecz wynikiem 5:0.

Łączny bilans Kolejorza przeciwko angielskim drużynom nie wygląda korzystnie. W pięciu dotychczasowych meczach poznaniacy odnieśli jedno zwycięstwo i ponieśli cztery porażki.

Czwartkowy pojedynek z Sunderlandem będzie okazją, by poprawić te statystyki, ale znacznie ważniejsza pozostaje obecna sytuacja w Lidze Europy.

W nowym formacie rozgrywek wszystkie 36 drużyn rywalizuje w jednej tabeli. Każdy zespół rozgrywa osiem spotkań, a do dalszej fazy przechodzą 24 najlepsze ekipy.

Pierwsza ósemka uzyskuje bezpośredni awans do 1/8 finału, natomiast drużyny z miejsc od 9. do 24. muszą rozegrać dodatkowe baraże. Pozostałe kończą europejską rywalizację.

W dwóch poprzednich sezonach do zajęcia ostatniego miejsca premiowanego awansem potrzeba było dziewięciu lub dziesięciu punktów. Nie jest to jednak stała granica, dlatego Lech musi przede wszystkim zacząć regularnie punktować.

Po spotkaniu z Sunderlandem mistrzów Polski czeka jeszcze wyjazd do Lizbony na mecz z Benficą, zaplanowany na 5 listopada. Dopiero później terminarz przyniesie rywali, którzy przynajmniej na papierze mogą wydawać się bardziej dostępni.

W listopadzie Kolejorz zmierzy się na wyjeździe z Union Saint-Gilloise, a 10 grudnia podejmie Ferencváros. Ostatnie dwa spotkania fazy ligowej odbędą się w styczniu. Do Poznania przyjedzie wówczas portugalskie Torreense, natomiast na zakończenie rozgrywek Lech uda się na Kretę, gdzie zagra z OFI.

Wyniki tych spotkań zdecydują o dalszych losach poznańskiego zespołu, ale znaczenie mają również dla przyszłości klubu w europejskich pucharach.

Każde zwycięstwo i remis wpływają na współczynnik UEFA, od którego zależy między innymi rozstawienie w kolejnych eliminacjach. W obecnym sezonie Lech korzystał z dorobku wypracowanego w poprzednich latach, dzięki czemu podczas kwalifikacji trafiał do grona drużyn rozstawionych.

Część tych punktów wkrótce przestanie być uwzględniana w pięcioletnim rankingu. Oznacza to, że obecne występy mogą mieć znaczenie nie tylko dla tegorocznej rywalizacji, ale również dla przyszłych europejskich kampanii.

Przed dzisiejszym spotkaniem Lech ma jednak także powód do większego optymizmu. W niedzielę poznaniacy rozbili Koronę Kielce 6:1, pokazując zupełnie inne oblicze niż podczas wcześniejszych meczów Ligi Europy.

Dwa gole zdobył Mikael Ishak, dwukrotnie trafił również Pablo Rodríguez, a na listę strzelców wpisali się Patrik Wålemark i Yannick Agnero. Tak efektowne zwycięstwo może pomóc drużynie odzyskać pewność siebie przed kolejną konfrontacją z wymagającym przeciwnikiem.

Pozostaje jednak pytanie, czy skuteczność zaprezentowaną w Ekstraklasie Kolejorz będzie potrafił przenieść na europejskie boiska.

Odpowiedź poznamy już dziś wieczorem. Sunderland przyjeżdża do Poznania jako przedstawiciel jednej z najmocniejszych lig świata, a Lech będzie próbował udowodnić, że dwie wysokie porażki nie przesądzają jeszcze o jego możliwościach.

Lech Poznań – Sunderland A.F.C.

Czwartek, 22 października, godz. 18:45

Enea Stadion, ul. Bułgarska w Poznaniu.

Wybrane dla Ciebie