Wielka europejska piłka wraca na Bułgarską. Dziś Lech Poznań podejmie Bayer Leverkusen

Sześć lat czekali kibice Lecha Poznań na kolejny domowy mecz w Lidze Europy. W czwartek, 15 października, Kolejorz zmierzy się przed własną publicznością z Bayerem Leverkusen, rozpoczynając serię niezwykle wymagających spotkań z uznanymi europejskimi zespołami. Po wysokiej porażce na inaugurację rozgrywek mistrzowie Polski będą chcieli pokazać, że potrafią rywalizować z przeciwnikami tej klasy. Stawką są nie tylko pierwsze punkty, ale również szansa na pozostanie w grze o awans do fazy pucharowej.

Lech Poznań - Radomiak RadomLech Poznań - Radomiak Radom
Źródło zdjęć: © redakcja | Sylwia Toroszewska-Wojtyniak

Powrót Ligi Europy do Poznania oznacza kolejną okazję do konfrontacji Kolejorza z europejską czołówką. Tym razem zadanie jest wyjątkowo trudne. Bayer Leverkusen to jeden z najbardziej wymagających rywali, na jakich Lech mógł trafić podczas losowania, a terminarz nie daje poznaniakom czasu na spokojne wejście w rozgrywki.

Pierwsze spotkanie zakończyło się dotkliwą porażką. Crystal Palace pokonało Lecha w Londynie 4:0, pokazując, jak wiele kosztować mogą błędy w starciach z drużynami dysponującymi dużą jakością indywidualną.

Teraz podopieczni Nielsa Frederiksena będą musieli odpowiedzieć na własnym stadionie. Dodatkową motywacją powinien być fakt, że w najbliższych tygodniach podobnych wyzwań nie zabraknie. Już 22 października do Poznania przyjedzie Sunderland, a 5 listopada Kolejorza czeka wyjazdowe spotkanie z Benficą Lizbona.

Tak wymagający początek sprawia, że każdy zdobyty punkt może mieć ogromne znaczenie w końcowym rozrachunku.

Tegoroczna Liga Europy rozgrywana jest według nowego formatu. Zamiast tradycyjnych grup wszystkie 36 zespołów rywalizuje w jednej tabeli. Każdy uczestnik rozegra osiem spotkań z ośmioma różnymi przeciwnikami, po cztery na własnym stadionie i na wyjeździe.

Lech trafił na zestaw rywali, który może zapewnić kibicom wiele emocji. Oprócz Bayeru, Crystal Palace, Sunderlandu i Benfiki poznaniacy zmierzą się również z Ferencvárosem, Union Saint-Gilloise, União Torreense oraz OFI Kreta.

Osiem najlepszych drużyn fazy ligowej uzyska bezpośredni awans do 1/8 finału. Zespoły z miejsc od 9. do 24. będą musiały rozegrać dodatkową rundę barażową. Dla pozostałych dwunastu ekip europejska przygoda zakończy się już po ośmiu kolejkach.

W poprzednich dwóch sezonach do zajęcia ostatniego miejsca premiowanego dalszą grą potrzeba było odpowiednio dziewięciu i dziesięciu punktów. Nie oznacza to, że podobny dorobek zagwarantuje awans również teraz, ale pokazuje skalę wyzwania stojącego przed Kolejorzem.

Dla poznańskiego klubu występy w Lidze Europy mają również szczególny wymiar historyczny. Choć Lech regularnie pojawiał się w eliminacjach europejskich rozgrywek, tylko trzy razy wcześniej występował w fazie zasadniczej Ligi Europy.

Najbardziej pamiętny pozostaje sezon 2010/2011. Poznaniacy trafili wówczas do grupy z Manchesterem City, Juventusem i Salzburgiem. Mimo niezwykle wymagających przeciwników zdołali awansować do kolejnej rundy, zdobywając tyle samo punktów co angielski zespół.

Tamta jesień zapisała się w pamięci kibiców przede wszystkim dzięki spotkaniom z Juventusem. W Turynie Lech zremisował 3:3, a wszystkie bramki zdobył Artiom Rudnevs. Rewanż w Poznaniu odbywał się w śnieżycy i przy kilkunastostopniowym mrozie. Bezbramkowy remis pozwolił Kolejorzowi przypieczętować awans.

Dalszą drogę poznaniaków zatrzymała dopiero portugalska Braga w 1/16 finału.

W kolejnych występach w Lidze Europy Lechowi nie udało się już powtórzyć tego osiągnięcia. W sezonie 2015/2016 zakończył rywalizację na trzecim miejscu w grupie, a pięć lat później był ostatni w zestawieniu z Rangers FC, Benficą i Standardem Liège.

Więcej sukcesów przyniosła Liga Konferencji, w której Kolejorz dwukrotnie awansował do fazy pucharowej. Szczególnie udana była kampania 2022/2023, zakończona dopiero w ćwierćfinale po rywalizacji z Fiorentiną.

Dzisiejsze spotkanie będzie miało także historyczny kontekst związany z niemieckimi przeciwnikami. Bayer Leverkusen zostanie czwartym klubem z Niemiec, z którym Lech zmierzy się w europejskich pucharach.

Pierwszym był MSV Duisburg w 1978 roku. Siedem lat później poznaniacy rywalizowali z Borussią Mönchengladbach, a jesienią ubiegłego roku podejmowali FC Mainz w Lidze Konferencji. Ostatnie z tych spotkań zakończyło się remisem 1:1.

Dotychczas Lechowi nie udało się wygrać żadnego z czterech meczów z niemieckimi drużynami. Dzisiejszy pojedynek będzie więc okazją do poprawienia niekorzystnego bilansu.

Europejskie występy mają dla Kolejorza również wymierne znaczenie w kontekście przyszłych sezonów. Zdobywane punkty wpływają na klubowy ranking UEFA, który decyduje między innymi o rozstawieniu podczas losowań eliminacyjnych.

Poznaniacy przekonali się już, jak ważny może być odpowiednio wysoki współczynnik. W tegorocznych kwalifikacjach byli rozstawieni na każdym etapie, co wynikało z dorobku wypracowanego podczas wcześniejszych europejskich kampanii.

W kolejnych latach część tego dorobku przestanie być uwzględniana, dlatego każde zwycięstwo i każdy remis mogą mieć znaczenie wykraczające poza obecny sezon.

Na razie jednak najważniejsze jest to, co wydarzy się na murawie przy Bułgarskiej. Lech rozpoczyna serię spotkań z przeciwnikami, którzy mogą wystawić jego możliwości na najpoważniejszą próbę tej jesieni.

Bayer Leverkusen przyjeżdża do Poznania jako faworyt, ale dla Kolejorza będzie to szansa na rehabilitację po nieudanym występie w Londynie i rozpoczęcie zdobywania punktów w Lidze Europy.

Szesnaście lat temu poznańscy kibice byli świadkami europejskiej kampanii, która przeszła do historii klubu. Teraz przed Lechem kolejne wyzwanie i możliwość stworzenia nowych wspomnień na Bułgarskiej.

Wybrane dla Ciebie