Bolesny powrót Ligi Europy na Bułgarską. Bayer Leverkusen rozbił Lecha Poznań 4:0
Bolesny powrót Ligi Europy na Bułgarską. Bayer Leverkusen rozbił Lecha Poznań 4:0
To miał być wielki europejski wieczór przy Bułgarskiej, ale zakończył się kolejnym dotkliwym rozczarowaniem. Lech Poznań przegrał z Bayerem Leverkusen 0:4 w swoim pierwszym domowym spotkaniu Ligi Europy po sześciu latach przerwy. Niemiecki zespół praktycznie rozstrzygnął losy rywalizacji jeszcze przed przerwą, a największym problemem Kolejorza okazały się rzuty karne i skuteczność rywali. Dla mistrzów Polski to druga wysoka porażka w tegorocznej edycji rozgrywek.
Poznaniacy przystępowali do czwartkowego spotkania z nadzieją na rehabilitację po przegranej 0:4 z Crystal Palace. Powrót europejskich pucharów na Enea Stadion miał być okazją do pokazania się z lepszej strony przed własną publicznością. Bayer Leverkusen szybko udowodnił jednak, że Lecha czeka wyjątkowo trudne zadanie.
Pierwszy kwadrans nie przyniósł jeszcze bramek, ale gospodarze musieli dokonać wymuszonej zmiany. W 15. minucie z powodu urazu boisko opuścił młody obrońca Wojciech Mońka, którego zastąpił Yegbe.
Chwilę później zmiana nastąpiła również w niemieckim zespole. W 18. minucie w miejsce Martina Terriera pojawił się Patrik Schick. Jak się później okazało, czeski napastnik miał odegrać jedną z najważniejszych ról w całym spotkaniu.
Przełom nastąpił przed upływem pół godziny gry. W 27. minucie sędzia analizował sytuację w polu karnym Lecha przy pomocy systemu VAR. Po sprawdzeniu zdarzenia arbiter podyktował jedenastkę dla Bayeru.
Do piłki podszedł Schick i w 29. minucie wyprowadził gości na prowadzenie.
Stracona bramka była początkiem najtrudniejszego fragmentu spotkania dla Kolejorza. Zaledwie cztery minuty później niemiecka drużyna ponownie znalazła drogę do siatki.
W 33. minucie bramkarz Lecha Bartosz Lis dwukrotnie skutecznie interweniował, broniąc kolejne uderzenia rywali. Przy trzeciej próbie nie miał już jednak możliwości uratowania zespołu. Malik Tillman podwyższył prowadzenie Bayeru na 2:0.
Poznaniacy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, a jeszcze przed przerwą ich problemy się pogłębiły.
W 39. minucie sędzia ponownie skorzystał z analizy VAR. Tym razem konsekwencją była kolejna jedenastka dla niemieckiego zespołu. Żółtą kartkę otrzymał Mateusz Skrzypczak, a do wykonania rzutu karnego ponownie przystąpił Schick.
Czech nie zmarnował okazji. W 41. minucie zdobył swoją drugą bramkę, ustalając wynik pierwszej połowy na 3:0 dla Bayeru.
Trzy gole stracone w ciągu zaledwie dwunastu minut praktycznie przekreśliły szanse Lecha na korzystny rezultat. Szczególnie bolesny był fakt, że dwa trafienia padły po rzutach karnych, a przy drugim golu nawet seria dobrych interwencji Lisa nie wystarczyła, by powstrzymać gości.
Po zmianie stron poznaniacy próbowali zmienić przebieg rywalizacji. Bayer miał jednak komfort wysokiego prowadzenia i nie musiał podejmować nadmiernego ryzyka.
W 59. minucie sztab Kolejorza zdecydował się na trzy zmiany. Mikaela Ishaka zastąpił Yannick Agnero, za Patrika Wålemarka pojawił się Daniel Håkans, a Leo Bengtssona zmienił Filip Jagiełło.
Niedługo później trener Bayeru również rozpoczął rotację składem. Na boisku pojawili się m.in. Robert Andrich oraz Moussa Diaby. W 76. minucie murawę opuścił natomiast Schick, który zakończył występ z dwoma trafieniami.
Mimo zmian Lech nie zdołał zdobyć choćby honorowej bramki. W końcówce spotkania trener gospodarzy wprowadził jeszcze Pablo Rodrígueza, ale wynik pozostawał niekorzystny.
Ostateczny cios niemiecki zespół zadał w 90. minucie. Ibrahim Maza wpisał się na listę strzelców, podwyższając prowadzenie na 4:0 i przypieczętowując wysokie zwycięstwo Bayeru.
Dla Lecha był to kolejny wieczór, w którym różnica między polskim zespołem a wymagającym europejskim przeciwnikiem znalazła odzwierciedlenie w wyniku.
Po dwóch kolejkach Kolejorz ma na koncie dwie porażki, osiem straconych bramek i ani jednego zdobytego gola. Najpierw poznaniacy przegrali w Londynie z Crystal Palace 0:4, a teraz identycznym rezultatem zakończyło się spotkanie z Bayerem Leverkusen.
Sytuacja mistrzów Polski w Lidze Europy staje się więc coraz trudniejsza, szczególnie że terminarz nie daje im wytchnienia.
Już 22 października przy Bułgarskiej pojawi się Sunderland, a na początku listopada Lecha czeka wyjazd do Lizbony na mecz z Benficą.
Czwartkowe spotkanie miało być początkiem nowego europejskiego rozdziału na poznańskim stadionie. Zamiast sportowego święta zakończonego sukcesem kibice zobaczyli jednak zdecydowane zwycięstwo gości.
Przed Kolejorzem pozostaje sześć spotkań fazy ligowej, ale jeśli poznaniacy nadal chcą myśleć o awansie, będą musieli zdecydowanie poprawić swoją grę i przede wszystkim zacząć zdobywać punkty.
Lech Poznań – Bayer Leverkusen 0:4 (0:3)
Bramki: Patrik Schick 29' (k.), 41' (k.), Malik Tillman 33', Ibrahim Maza 90'.