Warta przystępuje do piątkowego spotkania z piątego miejsca w tabeli. Jak na beniaminka zaplecza Ekstraklasy, to bardzo dobra pozycja, choć ostatnia kolejka pokazała, że nawet chwila dekoncentracji może mieć poważne konsekwencje.
W Mielcu Zieloni znaleźli się w trudnym położeniu niemal natychmiast po rozpoczęciu meczu. Już po jedenastu minutach przegrywali ze Stalą 0:2, a błędy w ustawieniu defensywnym zmusiły ich do odrabiania strat przez pozostałą część spotkania.
Jakub Apolinarski zdołał zdobyć bramkę kontaktową, ale na więcej poznaniakom nie wystarczyło czasu i skuteczności. Porażka 1:2 była bolesna szczególnie dlatego, że Warta sama utrudniła sobie zadanie już na początku rywalizacji.
Trener Maciej Tokarczyk nie ukrywał po powrocie, że zespół ma świadomość słabszego występu. Jak podkreślił przed piątkowym meczem, w szatni pojawiła się sportowa złość, którą zawodnicy chcą przekuć w zdecydowanie lepszą postawę.
– Jesteśmy świadomi, że tam po prostu nie zagraliśmy dobrze – przyznał szkoleniowiec, zaznaczając, że drużyna ma możliwość natychmiastowej reakcji na ligowym boisku.
Najbliższy przeciwnik może jednak okazać się znacznie trudniejszy, niż sugerowałoby spojrzenie na tabelę.
Unia Skierniewice zajmuje obecnie siedemnaste miejsce, ale od piątej Warty dzielą ją zaledwie cztery punkty. Tak niewielka różnica między zespołami z odległych części klasyfikacji dobrze pokazuje, jak niewiele potrzeba, by w Betclic 1. Lidze znacząco poprawić lub pogorszyć swoją pozycję.
Drużyna prowadzona przez Kamila Sochę potrafiła już udowodnić, że nie należy jej lekceważyć. W obecnym sezonie pokonała liderującą Pogoń Grodzisk Mazowiecki, a w ostatniej kolejce zremisowała 2:2 z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza, mimo że dwukrotnie musiała odrabiać straty.
Dla Warty istotnym ostrzeżeniem są również wyniki ubiegłorocznych spotkań z Unią. Oba zespoły rywalizowały wtedy jeszcze na poziomie Betclic 2. Ligi i w obu pojedynkach lepsi okazali się piłkarze ze Skierniewic.
Najpierw wygrali 2:1, a następnie 2:0. Szczególnie dobrze mecze z Wartą wspominać może Kamil Sabiłło, który zdobywał bramki w obu spotkaniach.
Napastnik nadal należy do najważniejszych zawodników Unii. W obecnych rozgrywkach ma na koncie trzy gole i jedną asystę, co czyni go najskuteczniejszym piłkarzem zespołu.
Poznańscy obrońcy będą więc mieli konkretne zadanie. Ograniczenie możliwości Sabiłły może okazać się jednym z ważniejszych elementów piątkowego spotkania.
Nie oznacza to jednak, że Warta zamierza podporządkować swoją grę wyłącznie neutralizowaniu przeciwnika.
Tokarczyk zwraca uwagę na intensywność, z jaką Unia próbuje odbierać piłkę i ograniczać rywalom przestrzeń. Jednocześnie podkreśla, że jego własna drużyna przeszła od poprzedniego sezonu znaczącą przemianę.
– My też jesteśmy już w zupełnie innym miejscu, jesteśmy zupełnie innym zespołem i już niejednokrotnie pokazaliśmy, że nasza jakość poszła do góry względem poprzedniego sezonu – ocenił trener Warty.
Szkoleniowiec nie traktuje jednak piątkowego meczu w kategoriach osobistych porachunków za ubiegłoroczne porażki. Ważniejsze jest dla niego odzyskanie właściwego rytmu i pokazanie, że nieudany występ przeciwko Stali Mielec był jedynie pojedynczym potknięciem.
Dla Zielonych zwycięstwo miałoby podwójne znaczenie. Pozwoliłoby utrzymać kontakt z czołówką tabeli, a jednocześnie przywrócić pewność siebie po spotkaniu, w którym o wyniku w dużej mierze zdecydował fatalny początek.
Unia przyjedzie natomiast do Poznania z własną motywacją. Zespół ze Skierniewic potrzebuje punktów, by wydostać się z dolnych rejonów tabeli, a wcześniejsze wyniki pokazują, że potrafi skutecznie przeciwstawiać się wyżej notowanym przeciwnikom.
Warta Poznań – Unia Skierniewice
Piątek, 16 października, godz. 18:00
Stadion przy Drodze Dębińskiej w Poznaniu.