Kaśnikowski zakończył walkę, ale publiczność znalazła nowego bohatera. Choinski awansował do ćwierćfinału Enea Poznań Open
Polskich tenisistów nie zobaczymy już w singlowej rywalizacji Enea Poznań Open 2026, ale środowe spotkanie na korcie centralnym dostarczyło kibicom wielu emocji i zakończyło się nietypowym zwrotem akcji. Maks Kaśnikowski po trzysetowym boju przegrał z reprezentującym Wielką Brytanię Janem Choinskim, jednak zwycięzca błyskawicznie podbił serca poznańskiej publiczności.
Mecz 1/8 finału był jednym z najbardziej wyczekiwanych pojedynków tegorocznego turnieju. Kaśnikowski pozostawał ostatnim Polakiem w drabince singlowej, a jego rywalem był rozstawiony z numerem drugim Jan Choinski, zawodnik z czołowej setki światowego rankingu ATP.
Od pierwszych piłek było jasne, że kibice obejrzą widowisko na wysokim poziomie. W premierowej partii więcej spokoju zachował Brytyjczyk, który wykorzystał swoje szanse i zwyciężył 6:4. Odpowiedź Polaka była jednak imponująca. W drugim secie Kaśnikowski narzucił bardzo agresywny styl gry, skutecznie serwował i często kończył akcje przy siatce. Efektem była wygrana 6:2 i doprowadzenie do decydującej odsłony.
Losy awansu rozstrzygnęły się w trzecim secie. Kluczowy okazał się długi i niezwykle zacięty czwarty gem, w którym Kaśnikowski stracił podanie. Choinski nie oddał już przewagi do końca spotkania i po zwycięstwie 6:4, 2:6, 6:3 zameldował się w ćwierćfinale poznańskiego challengera.
Choć Polak żegnał się z turniejem, mógł schodzić z kortu z podniesioną głową. Przez dużą część meczu dotrzymywał kroku wyżej notowanemu rywalowi i pokazał tenis, który dwa lata temu dał mu triumf w Poznaniu.
Prawdziwym bohaterem dnia okazał się jednak sam zwycięzca. Tuż po meczu Choinski zwrócił się do publiczności po polsku i przypomniał o swoich rodzinnych korzeniach. Urodzony w Niemczech tenisista wyjaśnił, że jego ojciec pochodzi z Gdańska, dzięki czemu od najmłodszych lat mówi po polsku. Gdy na korcie padły słowa "Jestem Polakiem", trybuny eksplodowały owacją.
Sympatia kibiców szybko przeniosła się na zawodnika reprezentującego Wielką Brytanię, który nie ukrywał, że występy w Polsce mają dla niego wyjątkowe znaczenie. Dobra znajomość języka oraz otwartość sprawiły, że publiczność niemal natychmiast przyjęła go jak swojego.
Dla Maksa Kaśnikowskiego turniej w Poznaniu dobiegł końca, ale występ przeciwko jednemu z faworytów imprezy pokazał, że polski tenisista potrafi rywalizować jak równy z równym z zawodnikami ze światowej czołówki challengerów.
Jan Choinski w ćwierćfinale zmierzy się ze zwycięzcą pojedynku Gustavo Heide – Maxim Mrva. Jeśli utrzyma formę ze środowego spotkania, może być jednym z głównych kandydatów do końcowego triumfu w tegorocznym Enea Poznań Open.