Maks Kaśnikowski gra dalej. Polski triumfator sprzed dwóch lat awansował w Poznaniu

Polscy kibice zgromadzeni na kortach Parku Tenisowego Olimpia mają powody do zadowolenia. Maks Kaśnikowski zameldował się w 1/8 finału Enea Poznań Open 2026, pokonując doświadczonego Włocha Lorenzo Giustino. Zwycięzca poznańskiego challengera sprzed dwóch lat ponownie udowodnił, że dobrze czuje się na kortach w stolicy Wielkopolski. Nieco mniej szczęścia miał Alan Ważny, który po niemal trzygodzinnym boju zakończył swój udział w turnieju.

Enea Poznań OpenEnea Poznań Open
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Pawel Rychter / Enea Poznan Open

Kaśnikowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich tenisistów młodego pokolenia, wrócił do miejsca, gdzie w 2024 roku odniósł jeden z największych sukcesów w swojej karierze. Już pierwszy mecz pokazał, że ponownie może być groźny dla każdego rywala.

Jego pojedynek z Lorenzo Giustino rozpoczął się jeszcze w poniedziałek wieczorem. Polak szybko przejął inicjatywę i prowadził już 4:1, kiedy nad Poznaniem przeszła gwałtowna ulewa. Spotkanie zostało przerwane, a zawodnicy musieli wrócić na kort dopiero następnego dnia.

Wtorkowe wznowienie przyniosło sporo emocji. Doświadczony Włoch próbował odwrócić losy seta i odrobił część strat, jednak Kaśnikowski zachował spokój w kluczowych momentach i zamknął pierwszą partię wynikiem 6:4.

Drugi set okazał się jeszcze bardziej wyrównany. Obaj zawodnicy pewnie utrzymywali własne podania, choć Polak kilkukrotnie był bliski przełamania rywala. Ostatecznie o losach partii zdecydował tie-break. W nim Kaśnikowski nie pozostawił przeciwnikowi większych szans. Szybko objął prowadzenie i wygrał decydującą rozgrywkę 7:1, pieczętując zwycięstwo w całym meczu.

Dzięki temu awansował do drugiej rundy, gdzie czeka go znacznie trudniejsze zadanie. Jego rywalem będzie rozstawiony z numerem drugim Jan Choinski. Reprezentujący Wielką Brytanię tenisista ma polskie korzenie i należy do grona faworytów tegorocznej edycji turnieju.

Znacznie bardziej dramatyczny przebieg miał mecz Alana Ważnego. Młody Polak, który wcześniej przebrnął przez kwalifikacje, stanął przed szansą odniesienia pierwszego zwycięstwa w głównej drabince challengera ATP.

Jego przeciwnikiem był Czech Martin Krumich. Ważny rozpoczął znakomicie i wygrał pierwszego seta 6:3. Rywal odpowiedział jednak zwycięstwem 7:5 w drugiej partii, a o wszystkim zdecydował trzeci set.

W nim Polak prowadził już 4:2 i wydawało się, że jest bardzo blisko awansu. Czech zdołał jednak odrobić straty, doprowadził do tie-breaka i w najważniejszym momencie zachował więcej zimnej krwi. Po blisko trzech godzinach walki Ważny musiał pogodzić się z porażką.

Mimo przegranej młody tenisista zebrał zasłużone brawa od licznie zgromadzonych kibiców. Jego występ pokazał, że coraz śmielej puka do tenisowej czołówki i potrafi rywalizować jak równy z równym z bardziej doświadczonymi zawodnikami.

Turniej Enea Poznań Open nabiera rozpędu, a polscy kibice wciąż mają swojego reprezentanta w walce o końcowy triumf. W środę oczy wszystkich będą zwrócone na Maksa Kaśnikowskiego, który spróbuje zrobić kolejny krok w stronę powtórzenia sukcesu sprzed dwóch lat.

Wybrane dla Ciebie