Warta odpowiedziała po mistrzowsku. Zieloni rozbili Lechię Gdańsk i pokazali, że będą liczyć się w walce o czołówkę

Takiej odpowiedzi po nieudanej inauguracji oczekiwali kibice Warty Poznań. Zieloni zaledwie tydzień po porażce z Polonią Bytom pokazali zupełnie inne oblicze i w efektownym stylu pokonali na wyjeździe Lechię Gdańsk 3:0. Zespół Macieja Tokarczyka nie tylko zdobył pierwsze punkty w sezonie Betclic 1. Ligi, ale przede wszystkim zaprezentował dojrzały, odważny i bardzo skuteczny futbol.

wartawarta
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Już od pierwszego gwizdka było widać, że poznaniacy wyciągnęli wnioski z inauguracyjnego spotkania. Wysoki pressing, agresywny odbiór piłki i szybkie przejścia do ataku sprawiały Lechii ogromne problemy. Warta praktycznie nie pozwalała gospodarzom na spokojne rozgrywanie akcji, a kolejne okazje pod bramką gdańszczan były tylko kwestią czasu.

Najpierw blisko otwarcia wyniku był Jakub Kendzia, który po znakomitym dośrodkowaniu Macieja Apolinarskiego minimalnie się pomylił. Kilka chwil później świetną okazję miał również Mateusz Stanek, jednak w decydującym momencie został uprzedzony przez obrońcę.

Rosnąca przewaga Zielonych przyniosła efekt w pierwszej połowie. Po dalekim wrzucie z autu i sporym zamieszaniu w polu karnym najszybciej odnalazł się Mateusz Stanek, który z bliska pokonał bramkarza Lechii i wyprowadził Wartę na prowadzenie.

Poznaniacy nie zamierzali jednak bronić skromnej zaliczki. Nadal atakowali wysokim pressingiem i zmuszali gospodarzy do błędów. Wkrótce po faulu na Stanku arbiter, po analizie VAR, wskazał na jedenasty metr. Marcel Stefaniak po raz drugi z rzędu pewnie wykorzystał rzut karny, podwyższając prowadzenie Warty na 2:0.

Choć dwubramkowa przewaga często skłania drużyny do większej ostrożności, Zieloni obrali zupełnie inną drogę. Nadal nacierali na bramkę Lechii i jeszcze przed przerwą zdobyli trzeciego gola. Po rzucie rożnym piłkę przedłużył Wołczek, bramkarz gospodarzy nie zdołał jej opanować, a Adrian Najemski najlepiej odnalazł się w zamieszaniu, zdobywając swoją pierwszą bramkę w barwach Warty.

Do przerwy poznaniacy prowadzili 3:0 i trudno było mieć jakiekolwiek wątpliwości, która drużyna prezentowała się lepiej.

Po zmianie stron Lechia próbowała odwrócić losy spotkania. Wejście bardziej doświadczonych zawodników ożywiło grę gospodarzy, którzy częściej gościli pod polem karnym Warty. Najgroźniejsze sytuacje zakończyły się jednak niepowodzeniem. Tomasz Neugebauer uderzył obok słupka, a po strzale Martina Szczerbińskiego świetnie interweniował Leo Przybylak, zachowując czyste konto.

Warta również miała swoje okazje. Dwukrotnie bliski zdobycia gola był Kendzia, ale tym razem zabrakło skutecznego wykończenia. W końcówce meczu Lechia odkryła się jeszcze bardziej, próbując odrobić straty, co stworzyło poznaniakom wiele okazji do szybkich kontrataków. Wynik nie uległ już jednak zmianie.

Wyjazdowe zwycięstwo nad spadkowiczem z PKO BP Ekstraklasy to dla Warty coś więcej niż tylko pierwsze trzy punkty. To sygnał, że zespół bardzo szybko odbudował się po nieudanym początku sezonu i potrafi skutecznie rywalizować z kandydatami do walki o najwyższe cele.

Jeśli poznaniacy utrzymają intensywność, organizację gry i skuteczność, które pokazali w Gdańsku, mogą w kolejnych tygodniach stać się jedną z najciekawszych drużyn tegorocznych rozgrywek Betclic 1. Ligi.

Wybrane dla Ciebie