Poznaniacy rozpoczęli spotkanie z ogromną intensywnością. Już w 10. minucie wysoki odbiór przyniósł pierwszy efekt. Patrik Wålemark ruszył w pole karne i precyzyjnym, technicznym strzałem skierował piłkę od słupka do siatki.
Dziesięć minut później było już 2:0. Lech szybko rozegrał rzut wolny, Pablo Rodríguez idealnie wypatrzył wbiegającego Allahaara Sayyadmanesha, a Irańczyk w sytuacji sam na sam zachował pełny spokój i ponownie zmusił bramkarza gości do kapitulacji.
Kolejorz nie zwalniał. W 25. minucie Michał Gurgul popędził lewą stroną i zagrał przed bramkę, gdzie akcję skutecznie zamknął Wålemark. Dla Szweda było to już drugie trafienie tego wieczoru i piąty gol w letnich eliminacjach europejskich pucharów.
Sześć minut później na tablicy widniało 4:0. Po sprytnie rozegranym rzucie wolnym Antoni Kozubal dograł do Mateusza Skrzypczaka, a obrońca Lecha uderzeniem bez przyjęcia wykończył efektowną akcję.
Jeszcze przed przerwą gospodarze zadali piąty cios. Po przerzucie na prawą stronę Joel Pereira uruchomił Rodrígueza, ten wycofał futbolówkę do Radosława Murawskiego, który płaskim strzałem w kierunku dalszego słupka ustalił wynik pierwszej połowy na 5:0.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Już w 48. minucie Daniel Håkans zdecydował się na strzał zza pola karnego. Piłka odbiła się po drodze od jednego z rywali i wpadła do siatki. Lech prowadził 6:0, a dla Szwajcarów był to wieczór, który coraz bardziej przypominał sportową katastrofę.
Przy tak wysokim prowadzeniu sztab Kolejorza mógł pozwolić sobie na rotacje. W 64. minucie na boisku pojawił się m.in. Berggren, dla którego był to debiut w barwach Lecha. Chwilę później wszedł także Robert Gumny.
To właśnie Gumny ustalił wynik spotkania w 80. minucie. Po podaniu Gurgula wyszedł przed bramkarza i efektownym lobem zdobył siódmego gola.
Trafienie miało dodatkowe znaczenie, bo dało Lechowi rekordową wygraną w europejskich pucharach. Kolejorz nie tylko zdominował mistrza Szwajcarii, ale zrobił to w sposób bezdyskusyjny, praktycznie odbierając rywalom nadzieję przed rewanżem.
Siedem goli, kilku różnych strzelców, dwie asysty Rodrígueza i koncertowa pierwsza połowa sprawiły, że kibice przy Bułgarskiej zobaczyli jeden z najbardziej efektownych europejskich występów Lecha w historii.
Rewanż odbędzie się za tydzień w Szwajcarii. Przy wyniku 7:0 trudno jednak mówić już tylko o zaliczce. Lech jest jedną nogą w fazie ligowej Ligi Europy i za siedem dni będzie musiał przede wszystkim nie roztrwonić ogromnej przewagi wypracowanej w Poznaniu.