Poznaniacy od początku próbowali narzucić rywalom własne warunki, ale KÍ bardzo długo skutecznie się broniło. Goście mogli również liczyć na znakomicie dysponowanego bramkarza, który kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą gola.
Pierwsza znakomita okazja dla Lecha pojawiła się w 16. minucie. Joel Pereira precyzyjnie dograł do Ali Gholizadeha Sayyadmanesha, który znalazł się w doskonałej sytuacji przed bramką. Irańczyk uderzył jednak wprost w dobrze ustawionego Jensena.
Chwilę później znów zrobiło się gorąco. Po dośrodkowaniu Sayyadmanesha piłka odbiła się od jednego z obrońców KÍ i trafiła w poprzeczkę. Kolejorz był bliski objęcia prowadzenia, ale szczęście pozostawało po stronie przyjezdnych.
Lech nie rezygnował. W 23. minucie Pereira posłał kolejne dobre podanie, tym razem do Antoniego Kozubala. Pomocnik zdołał oddać strzał, lecz ponownie na wysokości zadania stanął Jensen. Bramkarz mistrza Wysp Owczych wyrastał na jednego z najważniejszych zawodników pierwszej połowy.
Mimo przewagi poznaniaków do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis. Lech miał inicjatywę, ale brakowało najważniejszego – skutecznego wykończenia.
Po zmianie stron trener Niels Frederiksen zdecydował się na ruch w ofensywnym kierunku. Za Radosława Murawskiego pojawił się Luis Palma. Już w 48. minucie Kolejorz mógł prowadzić. Patrik Walemark efektownie odegrał piętą do Pablo Rodrigueza, który znalazł się sam przed bramkarzem, ale posłał piłkę obok słupka.
Im dłużej utrzymywał się wynik 0:0, tym większa stawała się presja na gospodarzach. KÍ nie ograniczało się przy tym wyłącznie do obrony. W 69. minucie Árni Frederiksberg spróbował zaskoczyć Mateusza Lisa bezpośrednim uderzeniem z rzutu rożnego. Piłka zatrzymała się na poprzeczce i tym razem to Lech mógł mówić o sporym szczęściu.
Kluczowa okazała się zmiana przeprowadzona kilkanaście minut wcześniej. W 61. minucie na boisku pojawił się Yannick Agnero i to właśnie on rozstrzygnął losy spotkania.
W 81. minucie Mikael Ishak znakomicie uruchomił napastnika podaniem na wolne pole. Agnero miał przed sobą ogromną przestrzeń, przebiegł z piłką niemal pół boiska, a następnie zachował zimną krew w pojedynku z bramkarzem i skierował piłkę do siatki. Po wielu niewykorzystanych okazjach Lech wreszcie dopiął swego.
Poznaniacy mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie. Tuż przed końcem Ishak rozegrał dobrą akcję z Walemarkiem, który znalazł się sam na sam z Jensenem. Bramkarz KÍ ponownie wygrał jednak pojedynek i uchronił swoją drużynę przed stratą drugiego gola.
Ostatecznie Lech zwyciężył 1:0 i przed rewanżem ma minimalną przewagę w walce o awans do fazy play-off Ligi Europy. Wynik daje Kolejorzowi zaliczkę, ale jednocześnie pozostawia rywalizację całkowicie otwartą. Poznaniacy stworzyli wystarczająco dużo okazji, by wygrać wyżej, jednak nieskuteczność i świetna postawa Jensena sprawiły, że losy dwumeczu rozstrzygną się dopiero w drugim spotkaniu.