Gol z połowy boiska i dramat w końcówce. Warta Poznań wypuściła zwycięstwo z rąk

Warta Poznań była o kilka minut od niezwykle ważnego zwycięstwa w walce o awans do Betclic 1 Ligi. Zieloni zremisowali jednak na wyjeździe z Podhale Nowy Targ 2:2, tracąc bramkę w samej końcówce spotkania. Mecz przyniósł wszystko, czego kibice oczekują od futbolowego widowiska – ogromne tempo, zwroty akcji, czerwoną kartkę i spektakularne trafienie Sebastiana Stebleckiego z okolic środka boiska.

Warta Poznań - Unia SkierniewiceWarta Poznań - Unia Skierniewice
Źródło zdjęć: © redakcja | Sylwia Toroszewska-Wojtyniak

Od pierwszego gwizdka spotkanie rozgrywane było na dużej intensywności. Gospodarze bardzo wysoko pressowali zawodników Warty, utrudniając poznaniakom spokojne rozgrywanie piłki. Zieloni długo mieli problem z utrzymaniem futbolówki i szukali swoich szans głównie po szybkich kontratakach.

Jedna z pierwszych naprawdę groźnych sytuacji pojawiła się już w 16. minucie. Po dynamicznej akcji Patryka Kusztala i Michała Smoczyńskiego napastnik Warty znalazł się sam przed bramkarzem Podhala, jednak Maciej Styrczuła skutecznie zatrzymał jego próbę.

W 28. minucie gospodarze wykorzystali stały fragment gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepiej w polu karnym odnalazł się Salak, który z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki i wyprowadził Podhale na prowadzenie.

Stracony gol wyraźnie pobudził Wartę. W końcówce pierwszej połowy poznaniacy zaczęli przejmować inicjatywę i coraz częściej pojawiali się pod bramką rywali. Blisko wyrównania ponownie był Smoczyński, ale zabrakło skutecznego wykończenia po dobrym dograniu Kacpra Rycherta.

Po przerwie mecz zmienił się diametralnie. Kluczowym momentem była sytuacja z 55. minuty, kiedy Piotr Giel brutalnie zaatakował Filipa Walusia. Arbiter bez wahania pokazał zawodnikowi Podhala czerwoną kartkę i gospodarze musieli kończyć spotkanie w osłabieniu.

Grająca z przewagą Warta długo nie potrafiła jednak znaleźć sposobu na dobrze ustawioną defensywę gospodarzy. Co więcej, to Podhale było blisko zdobycia drugiego gola, ale kapitalną interwencją popisał się Leo Przybylak, który uratował swój zespół przed stratą bramki.

Ta sytuacja okazała się punktem zwrotnym meczu. W 73. minucie Marcel Stefaniak posłał znakomite podanie za linię obrony, a Mateusz Stanek pewnym strzałem doprowadził do wyrównania.

To, co wydarzyło się chwilę później, było ozdobą całego spotkania. Sebastian Steblecki zauważył wysuniętego bramkarza i zdecydował się na odważny strzał z okolic połowy boiska. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki, wywołując ogromną euforię wśród zawodników i kibiców Zielonych. W tamtym momencie Warta była bardzo blisko zwycięstwa, które mogło mieć ogromne znaczenie w kontekście walki o awans.

Końcówka okazała się jednak wyjątkowo bolesna dla poznaniaków. Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Mostafa Hamed doprowadził do wyrównania, odbierając Warcie dwa niezwykle cenne punkty.

Mimo rozczarowującego finiszu Zieloni nadal pozostają w grze o awans. Teraz uwaga kibiców skupia się na innych spotkaniach ligowych i ostatniej kolejce sezonu. Jeśli rywale stracą punkty, awans może stać się faktem jeszcze przed finałowym meczem. W przeciwnym razie wszystko rozstrzygnie się podczas ostatniego spotkania w "Ogródku by TedGifted", gdzie Warta zmierzy się z Resovia Rzeszów.

Wybrane dla Ciebie