Od pierwszego gwizdka spotkanie było bardzo wyrównane. Obie drużyny długo walczyły przede wszystkim o kontrolę w środku pola, a gospodarze starali się budować akcje cierpliwymi podaniami. Lech odpowiadał szybkimi atakami i długimi zagraniami za linię obrony.
Z każdą minutą poznaniacy prezentowali się coraz lepiej. Przełom nastąpił w 29. minucie. Joel Pereira posłał dokładne podanie do Mikaela Ishaka, a kapitan Kolejorza nie zmarnował okazji. Szwed pewnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Jespera Hansena i wyprowadził mistrzów Polski na prowadzenie.
Sytuacja Aarhus jeszcze bardziej skomplikowała się kilka minut później. W 37. minucie czerwoną kartkę obejrzał bramkarz gospodarzy, Hansen, który musiał przedwcześnie opuścić boisko. Duńczycy od tego momentu grali w osłabieniu, a między słupkami pojawił się rezerwowy golkiper.
Lech błyskawicznie wykorzystał przewagę liczebną. W doliczonym czasie pierwszej połowy Patrik Wålemark rozegrał efektowną akcję z Antonim Kozubalem, wyszedł sam na sam z bramkarzem i podwyższył prowadzenie na 2:0. Z takim wynikiem obie drużyny schodziły do szatni.
Po zmianie stron gospodarze próbowali wrócić do gry. W 55. minucie Kristian Arnstad zdobył kontaktową bramkę, dając kibicom Aarhus nadzieję na odwrócenie losów spotkania.
Odpowiedź Lecha była jednak błyskawiczna i niezwykle efektowna.
Najpierw w 61. minucie Terry Yegbe zdecydował się na odważny strzał z dużej odległości. Piłka po potężnym uderzeniu Ghańczyka wpadła do bramki, a gol natychmiast stał się ozdobą spotkania.
Pięć minut później Kolejorz zadał kolejny cios. Luis Palma popisał się znakomitym długim podaniem w pole karne, gdzie Patrik Wålemark z dużym spokojem wykorzystał sytuację sam na sam i po raz drugi wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik meczu na 4:1.
W końcówce trener Niels Frederiksen dokonał kilku zmian, oszczędzając część podstawowych zawodników przed kolejnymi wyzwaniami. Lech kontrolował przebieg gry, nie pozwalając gospodarzom stworzyć poważniejszego zagrożenia pod bramką Mateusza Lisa.
Końcowy gwizdek oznaczał nie tylko cenne zwycięstwo, ale przede wszystkim bardzo komfortową sytuację przed rewanżem w Poznaniu. Trzybramkowa zaliczka sprawia, że Kolejorz jest zdecydowanie bliżej awansu do 3. rundy eliminacji Ligi Mistrzów, gdzie na zwycięzcę tego dwumeczu czeka już lepszy z pary Sabah FC – KuPS Kuopio.
Jeżeli Lech utrzyma przewagę z pierwszego spotkania, wykona kolejny ważny krok w walce o awans do fazy ligowej najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek w Europie. Po takim występie optymizmu wśród kibiców przy Bułgarskiej z pewnością nie zabraknie.