Bułgarska znów się zapełnia. Lech zaczyna wiosnę przy prawie 23 tysiącach na liczniku
Enea Stadion szykuje się na pierwszy ligowy wieczór tej wiosny, a liczby już teraz wyglądają imponująco. W sobotę 31 stycznia o 20:15 Lech Poznań zainauguruje rundę wiosenną PKO BP Ekstraklasy meczem z Lechią Gdańsk. Choć prognozy zapowiadają mroźny weekend, kibice Kolejorza po raz kolejny pokazują, że Bułgarska to nie tylko adres – to rytuał. Na trzy doby przed pierwszym gwizdkiem uprawnionych do wejścia na stadion jest już blisko 23 tysiące osób.
Tak wysoki wynik na starcie roku nie jest przypadkiem. Klub przyznaje, że zainteresowanie jest na tyle duże, iż już kilka dni temu otwarto górny poziom drugiej trybuny. Organizatorzy szykują też rozwiązania, które mają pomóc przetrwać zimowy wieczór na trybunach: na kibiców czekać będzie darmowa herbata, a na stadion można zabrać koce.
Naturalnie pojawia się pytanie: czy da się przebić to, co Lech zrobił rok temu? Dokładnie 31 stycznia 2025 Niebiesko-Biali również zaczynali ligową wiosnę u siebie – wtedy z Widzewem Łódź. Wynik sportowy był efektowny (4:1), a trybuny jeszcze bardziej: na Enea Stadionie zasiadło 30 542 kibiców. To najlepsza ligowa frekwencja na pierwszym w danym roku ligowym meczu Kolejorza.
W klubie nastroje są realistyczne – taki pułap nie będzie łatwy do powtórzenia, ale do soboty wciąż jest czas, a sprzedaż i aktywność kibiców potrafią przyspieszyć w ostatniej chwili. Niezależnie od tego, już teraz tegoroczny wynik wygląda bardzo mocno na tle poprzednich lat.
Lech, porównując frekwencje, odnosi się do okresu od 2010 roku, czyli od momentu, gdy stadion przy Bułgarskiej zyskał obecny kształt po przebudowie na Euro 2012. W tej perspektywie – poza wspomnianym spotkaniem z Widzewem – wysoko w zestawieniach znajduje się także europejski wieczór z lutego 2011. W 1/16 finału Ligi Europy przeciwko Bradze (1:0) na trybunach pojawiło się 29 133 kibiców. Był to czas wyjątkowo udanej jesieni w pucharach, kiedy Lech rywalizował w grupie m.in. z Juventusem, Manchesterem City i Red Bull Salzburg.
Jeśli zaś spojrzeć wyłącznie na ligę, drugim najlepszym wynikiem frekwencji na pierwszym meczu w roku kalendarzowym było starcie ze Śląskiem Wrocław 16 lutego 2014 (2:1) oglądane przez 20 134 widzów. Tegoroczny rezultat – już blisko 23 tysiące – oznacza, że Lech jest co najmniej o krok od wskoczenia na pozycję wicelidera w tej kategorii, nawet jeśli rekord 30 542 sprzed dwunastu miesięcy okaże się nie do ruszenia.
Sobotni mecz z Lechią będzie więc nie tylko sportowym powrotem Ekstraklasy do Poznania. To także kolejny test siły trybun, które – nawet gdy z nieba sypie mróz – potrafią zrobić temperaturę jak w pełni sezonu.