Lech przystępował do spotkania po trudnych dniach. Najpierw przegrał w lidze z Górnikiem Zabrze 1:2, a następnie w europejskich rozgrywkach uległ Crystal Palace 0:4. Mecz z Radomiakiem miał być okazją do szybkiej reakcji, ale jego początek mógł tylko spotęgować problemy poznaniaków.
Nie minął nawet kwadrans... sekund. Po stracie piłki przed własnym polem karnym gospodarze zostali błyskawicznie ukarani. Guilherme Luiz płaskim uderzeniem pokonał bramkarza Lecha i już po 14 sekundach goście prowadzili 1:0.
Odpowiedź Kolejorza była jednak równie szybka. W 3. minucie Pablo Rodríguez zdecydował się na strzał zza pola karnego i doprowadził do remisu. Poznaniacy natychmiast poszli za ciosem. Jeszcze chwilę później okazje mieli Mikael Ishak i Allahyar Sayyadmanesh, ale wtedy wynik się nie zmienił.
Na prowadzenie Lech wyszedł w 9. minucie po efektownej akcji. Po długim podaniu Ishak zagrał piętą do Filipa Jagiełły. Jego strzał obronił Filip Majchrowicz, ale przy dobitce Patrika Wålemarka głową golkiper Radomiaka nie miał już szans.
Dziewięć pierwszych minut przyniosło więc trzy gole i całkowitą zmianę sytuacji. Od trafienia rywali w 14. sekundzie Lech potrzebował niespełna dziewięciu minut, by przejść od 0:1 do 2:1.
Po niezwykle intensywnym początku tempo zdobywania bramek spadło, ale gospodarze nadal szukali sposobu na powiększenie przewagi. Udało się tuż przed przerwą.
W 41. minucie poznaniacy przeprowadzili jedną z najładniejszych akcji wieczoru. Wålemark uruchomił Ishaka, kapitan Kolejorza zagrał piłkę wzdłuż bramki, a Sayyadmanesh zamknął akcję i zdobył trzeciego gola dla gospodarzy. Do szatni Lech schodził przy prowadzeniu 3:1.
Po zmianie stron Radomiak dokonał dwóch zmian, ale nie zdołał odwrócić przebiegu spotkania. Wręcz przeciwnie – sześć minut po wznowieniu gry ponownie błysnął Wålemark.
Szwed rozpoczął indywidualną akcję jeszcze na własnej połowie i przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów. Pierwsza próba została zablokowana, ale Wålemark ponownie dopadł do futbolówki i tym razem skutecznie zakończył rajd. W 51. minucie było już 4:1, a skrzydłowy Lecha miał na koncie drugą bramkę tego wieczoru.
Przy trzybramkowym prowadzeniu sztab Kolejorza mógł zacząć zarządzać składem. W 62. minucie boisko opuścili Ishak i Jagiełło, a zastąpili ich Yannick Agnero oraz Luis Palma.
Lech nie zamierzał jednak ograniczać się do pilnowania wyniku. W 67. minucie Wålemark znalazł podaniem Pablo Rodrígueza. Hiszpan poradził sobie w polu karnym i skutecznym uderzeniem zdobył swoją drugą bramkę w meczu. Tablica wyników pokazywała już 5:1.
Chwilę później autor dwóch goli zakończył swój występ. Wålemark został zmieniony przez Leo Bengtssona, a Sayyadmanesha zastąpił Oliver Antman Håkans. W końcówce na murawie pojawił się również Robert Gumny.
Więcej bramek już nie padło. Lech odpowiedział więc na gola straconego w pierwszej akcji spotkania pięcioma trafieniami i po dwóch wcześniejszych porażkach odniósł efektowne zwycięstwo.
Szczególnie udany wieczór zaliczyli Wålemark i Rodríguez. Obaj zdobyli po dwie bramki, przy czym Szwed miał również udział przy kolejnych akcjach bramkowych – uczestniczył w rozegraniu poprzedzającym trafienie Sayyadmanesha, a później asystował Rodríguezowi przy golu na 5:1.
Dla Lecha był to 16. mecz od rozpoczęcia sezonu. Po bolesnej porażce z Crystal Palace poznaniacy potrzebowali zdecydowanej odpowiedzi i dostali ją w starciu z Radomiakiem. Mimo najgorszego z możliwych początku Kolejorz odwrócił wynik jeszcze w pierwszych minutach, a następnie zamienił spotkanie przy Bułgarskiej w efektowny pokaz ofensywnej siły.
Lech Poznań – Radomiak Radom 5:1 (3:1)
Bramki: Pablo Rodríguez 3', 67', Patrik Wålemark 9', 51', Allahyar Sayyadmanesh 41' – Guilherme Luiz 1' (14. sekunda).