Lech Poznań znów bez punktów w Lidze Europy. Gol Bengtssona dał nadzieję, ale Benfica nie pozwoliła na niespodziankę

Lech Poznań - Bayer Leverkusen Liga Europy 2026Lech Poznań - Bayer Leverkusen Liga Europy 2026
Źródło zdjęć: © redakcja | Sylwia Toroszewska-Wojtyniak

Lech Poznań wraca z Portugalii bez punktów. Mistrzowie Polski przegrali na Estádio da Luz z Benficą Lizbona 1:3, ponosząc trzecią porażkę w tegorocznej Lidze Europy. Gospodarze szybko objęli prowadzenie, a w drugiej połowie powiększyli przewagę. Nadzieję na korzystny rezultat przywrócił jeszcze Leo Bengtsson, który zdobył kontaktową bramkę niemal natychmiast po wejściu na boisko. Ostatnie słowo należało jednak do Portugalczyków, którzy w końcówce przypieczętowali zwycięstwo.

Czwartkowy pojedynek był jednym z najtrudniejszych wyzwań czekających Kolejorza w fazie ligowej. Benfica przystępowała do spotkania jako lider rozgrywek, a dodatkowym atutem portugalskiego zespołu było własne boisko i wsparcie blisko 54 tysięcy kibiców. Wśród nich znalazło się około 2,5 tysiąca sympatyków Lecha, którzy przyjechali do Lizbony, by dopingować swoją drużynę.

Poznaniacy mieli świadomość, że po wcześniejszych niepowodzeniach potrzebują punktów, aby zachować szanse na awans do kolejnej fazy. W trzech pierwszych kolejkach przegrali z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen, a następnie zremisowali z Sunderlandem.

Spotkanie w Lizbonie rozpoczęło się jednak dla Lecha niekorzystnie.

Już w szóstej minucie Benfica przeprowadziła skuteczną akcję ofensywną. Andreas Schjelderup dograł piłkę do Rafy Silvy, który z bliskiej odległości skierował ją do bramki. Gospodarze objęli prowadzenie 1:0, zmuszając Kolejorza do odrabiania strat niemal od początku meczu.

Poznaniacy próbowali odpowiedzieć, ale mieli trudności z przedostawaniem się w okolice pola karnego rywali. Jedną z okazji stworzył Pablo Rodríguez, który w 26. minucie zdecydował się na uderzenie sprzed szesnastki. Strzał był celny, lecz zbyt słaby, by sprawić poważne problemy bramkarzowi Benfiki, Anatolijowi Trubinowi.

Gospodarze pozostawali groźniejsi w ofensywie. W końcówce pierwszej połowy Lech uniknął straty kolejnej bramki dzięki poprzeczce, która zatrzymała jedno z uderzeń portugalskiego zespołu.

Do przerwy Benfica prowadziła 1:0, a wynik pozostawiał poznaniakom możliwość powrotu do rywalizacji.

Po zmianie stron gospodarze nadal stwarzali zagrożenie. W 56. minucie dobrą interwencją po mocnym strzale popisał się Bartosz Lis, chroniąc Lecha przed utratą drugiego gola.

Poznaniacy również mieli swoją szansę. W 63. minucie Patrik Wålemark oddał groźny strzał głową, ale Trubin wykazał się znakomitym refleksem i uratował swój zespół.

Niewykorzystana okazja szybko okazała się kosztowna.

W 67. minucie Benfica wyprowadziła kontratak, który zakończył się drugim trafieniem. Gianluca Prestianni minął jednego z zawodników Lecha i precyzyjnym uderzeniem lewą nogą podwyższył prowadzenie na 2:0.

Sytuacja Kolejorza stała się bardzo trudna, ale trener Niels Frederiksen próbował jeszcze odmienić przebieg spotkania zmianami.

W 71. i 72. minucie na boisku pojawili się Filip Jagiełło, Timothy Berggren oraz Leo Bengtsson. Zastąpili odpowiednio Pablo Rodrígueza, Antoniego Kozubala i Patrika Wålemarka.

To właśnie ostatni z wprowadzonych zawodników błyskawicznie dał poznaniakom nadzieję.

W 73. minucie Benfica popełniła błąd przy wyprowadzaniu piłki. Bengtsson wykorzystał okazję i uderzeniem bez przyjęcia posłał futbolówkę pod poprzeczkę. Lech zdobył bramkę kontaktową i zmniejszył straty do 1:2.

Szwed po raz kolejny udowodnił, że potrafi skutecznie wejść do gry z ławki rezerwowych. W poprzednim meczu Ligi Europy przeciwko Sunderlandowi również zdobył gola po pojawieniu się na murawie, zapewniając Kolejorzowi remis 1:1.

Tym razem jego trafienie nie wystarczyło jednak do zdobycia punktów.

Lech próbował wykorzystać końcowe minuty, by doprowadzić do wyrównania. Poznaniacy musieli jednak uważać na szybkie ataki rywali, którzy dysponowali większą swobodą w grze przy korzystnym wyniku.

W 90. minucie gospodarze przeprowadzili kolejny skuteczny kontratak. Georgiy Sudakov pokonał Lisa, ustalając wynik spotkania na 3:1.

Był to cios, po którym Kolejorz nie miał już realnych możliwości odwrócenia losów rywalizacji. Sędzia doliczył trzy minuty, a następnie zakończył spotkanie.

Porażka w Lizbonie oznacza, że Lech po czterech kolejkach Ligi Europy ma na koncie zaledwie jeden punkt. Poznaniacy zdobyli dotychczas dwie bramki, tracąc dwanaście.

Bilans ten pokazuje, jak trudne okazały się dla mistrzów Polski konfrontacje z wymagającymi europejskimi przeciwnikami. Kolejorz przegrał wysoko z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen, wywalczył remis z Sunderlandem, a teraz musiał uznać wyższość Benfiki.

W Lizbonie Lech miał momenty, w których potrafił zagrozić rywalom, jednak zabrakło mu skuteczności i konsekwencji, by utrzymać kontakt z gospodarzami przez całe spotkanie.

Przed poznaniakami pozostają jeszcze cztery mecze fazy ligowej. Kolejnym przeciwnikiem będzie belgijski Union Saint-Gilloise, z którym Kolejorz zmierzy się 26 listopada na wyjeździe. Następnie do Poznania przyjedzie Ferencváros, a w styczniu Lech rozegra spotkania z Torreense i OFI Kreta.

Jeśli mistrzowie Polski chcą zachować szanse na europejską wiosnę, w pozostałych kolejkach będą musieli zdecydowanie poprawić swój dorobek punktowy.

SL Benfica – Lech Poznań 3:1 (1:0)

Bramki: Rafa Silva 6', Gianluca Prestianni 67', Georgiy Sudakov 90' – Leo Bengtsson 73'.

Wybrane dla Ciebie