Kompromitacja Lecha Poznań! Mistrz Polski przegrał z trzecioligowcem i odpadł z Pucharu Polski

Sensacja w Tarnobrzegu i ogromne rozczarowanie dla kibiców Kolejorza. Lech Poznań zakończył udział w Pucharze Polski już na etapie 1/16 finału, przegrywając z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg 0:1. Mistrzowie Polski nie potrafili znaleźć sposobu na defensywę znacznie niżej notowanego przeciwnika, a przez całą drugą połowę musieli radzić sobie w osłabieniu. O awansie gospodarzy zdecydował gol Arkadiusza Kasi po rzucie rożnym. Po spotkaniu trener Niels Frederiksen nie ukrywał rozczarowania postawą swoich zawodników.

Lech Poznań - Korona KielceLech Poznań - Korona Kielce
Źródło zdjęć: © redakcja | Sylwia Toroszewska-Wojtyniak

Środowy mecz miał być dla Lecha kolejnym krokiem w walce o krajowe trofeum. Różnica poziomów rozgrywkowych, potencjału kadrowego i doświadczenia obu zespołów stawiała poznaniaków w roli zdecydowanego faworyta. Boisko pokazało jednak, że w rozgrywkach pucharowych takie przewagi nie gwarantują zwycięstwa.

Kolejorz od początku miał problemy ze stworzeniem poważnego zagrożenia pod bramką Siarki. Gospodarze konsekwentnie bronili dostępu do własnego pola karnego, nie pozostawiając przyjezdnym zbyt wiele miejsca na rozegranie akcji.

Lech próbował wykorzystywać stałe fragmenty gry i dośrodkowania, ale brakowało dokładności oraz skutecznego wykończenia.

W 19. minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez João Pereirę do piłki doszedł Yegbe. Obrońca uderzył głową, lecz futbolówka trafiła jedynie w boczną siatkę.

W kolejnych minutach obraz gry nie ulegał większej zmianie. Poznaniacy nie potrafili przejąć kontroli nad spotkaniem w sposób, który pozwoliłby im regularnie stwarzać sytuacje bramkowe.

W 36. minucie efektowną próbą przewrotki popisał się Timothy Berggren, ale jego uderzenie zostało zablokowane.

Jedną z lepszych okazji Kolejorz wypracował dopiero pod koniec pierwszej połowy. Luis Palma posłał długie podanie do Leo Bengtssona, który oddał strzał głową. Bramkarz gospodarzy Pytlak zdołał jednak skutecznie interweniować.

Chwilę później sytuacja Lecha stała się jeszcze trudniejsza.

W doliczonym czasie pierwszej połowy Yannick Agnero zobaczył drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną. Napastnik, który wcześniej został upomniany w 20. minucie, musiał opuścić boisko.

Oznaczało to, że mistrzowie Polski przez całą drugą połowę będą musieli walczyć o awans w dziesiątkę.

Po przerwie Frederiksen zdecydował się na zmiany. Na murawie pojawili się Filip Szymczak i Śledziński, którzy zastąpili Luisa Palmę oraz Radosława Murawskiego.

Mimo prób odmienienia przebiegu spotkania Lech nadal nie potrafił sforsować defensywy Siarki. Gospodarze natomiast coraz wyraźniej dostrzegali szansę na sprawienie jednej z największych niespodzianek tej rundy.

Decydujący moment nadszedł w 64. minucie.

Siarka wykonywała rzut rożny, po którym Arkadiusz Kasia skutecznym uderzeniem głową skierował piłkę do siatki. Trzecioligowiec objął prowadzenie 1:0, stawiając faworyzowanego rywala pod ścianą.

Lech miał jeszcze ponad dwadzieścia minut, by uratować wynik, ale jego gra nie dawała kibicom wielu powodów do optymizmu.

W 73. minucie szkoleniowiec Kolejorza zdecydował się na kolejne trzy zmiany. Na boisku pojawili się Patrik Wålemark, Pablo Rodríguez oraz Michał Gurgul, którzy zastąpili Bengtssona, Filipa Jagiełłę i Bartczaka.

Poznaniacy próbowali doprowadzić do wyrównania, jednak Siarka skutecznie utrzymywała korzystny rezultat. Gospodarze nie pozwolili mistrzom Polski na przeprowadzenie akcji, która zakończyłaby się bramką.

Po trzech doliczonych minutach sędzia zakończył spotkanie. Siarka Tarnobrzeg wygrała 1:0 i awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski, eliminując jednego z najbardziej utytułowanych uczestników rozgrywek.

Dla Lecha to porażka szczególnie trudna do zaakceptowania. Drużyna występująca w Ekstraklasie i europejskich pucharach nie zdołała pokonać przeciwnika rywalizującego na czwartym poziomie ligowym.

Po meczu trener Niels Frederiksen przyznał, że jego zespół nie zaprezentował poziomu, jakiego można było oczekiwać.

Szkoleniowiec odniósł się również do decyzji o wystawieniu zawodników, którzy rzadziej pojawiają się w podstawowym składzie. Podkreślił, że ze względu na napięty terminarz oraz kontuzje rotacje są konieczne, ale nie mogą stanowić usprawiedliwienia dla takiego wyniku.

– Dla mnie to oczywiste, że ci zawodnicy, którzy występują na boisku od początku starcia, są wystarczająco dobrzy, by wygrać to spotkanie – powiedział Frederiksen.

Trener pogratulował Siarce awansu, doceniając organizację gry obronnej gospodarzy. Jednocześnie zaznaczył, że Lech stworzył zdecydowanie zbyt mało okazji, by zasłużyć na zwycięstwo.

Podobnie spotkanie ocenił Filip Jagiełło.

Pomocnik Kolejorza przyznał, że niemal cały zespół zagrał poniżej oczekiwań, a największym problemem była bezradność w ofensywie. Siarka potrafiła skutecznie ograniczyć przestrzeń i zmusić poznaniaków do prowadzenia gry w sposób, który nie przynosił zagrożenia pod bramką.

Środowa porażka oznacza, że Lech już jesienią stracił szansę na zdobycie Pucharu Polski. Dla klubu, który przystępował do sezonu z ambicjami rywalizacji o krajowe trofea, jest to poważny cios.

Tym bardziej że ostatnie tygodnie przyniosły również trudne występy w europejskich rozgrywkach. Poznaniacy przegrali wysoko z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen, a następnie zremisowali z Sunderlandem.

Teraz jednak nie będą mieli wiele czasu na rozpamiętywanie kompromitacji w Tarnobrzegu. Już w sobotę, 31 października, Kolejorz wróci do rywalizacji ligowej.

Przed własną publicznością zmierzy się z Wisłą Kraków. Początek spotkania na Enea Stadionie zaplanowano na godz. 17:30.

Dla Lecha będzie to kolejna okazja do rehabilitacji, ale środowa porażka pozostanie jednym z najbardziej rozczarowujących wyników obecnego sezonu.

Siarka Tarnobrzeg – Lech Poznań 1:0 (0:0)

Bramka: Arkadiusz Kasia 64'.

Czerwona kartka: Yannick Agnero (Lech Poznań), 45' – druga żółta kartka.

Wybrane dla Ciebie