Lech Poznań pewnie wygrywa ze Stalą Mielec i umacnia się na pozycji lidera
Lech Poznań nie zawiódł swoich kibiców i w sobotni wieczór pokonał Stal Mielec 3:1, wykorzystując błędy rywali. Goście z Podkarpacia, walczący o utrzymanie w Ekstraklasie, nie byli w stanie przeciwstawić się Kolejorzowi, który od początku narzucił swój styl gry. Dzięki tej wygranej zespół Nielsa Frederiksena umocnił się na pozycji lidera.
Obowiązkowe trzy punkty dla Kolejorza
Lech Poznań podchodził do tego meczu jako faworyt. Stal Mielec, pod wodzą Janusza Niedźwiedzia, miała za sobą trudną serię spotkań i przyjechała do Poznania jako jedna z najsłabszych drużyn wyjazdowych w tym sezonie. Zaledwie pięć punktów zdobytych na boiskach rywali nie napawało optymizmem sympatyków mielczan.
Gospodarze przystąpili do meczu w osłabionym składzie. Kontuzjowany Gisli Thordarson wciąż zmaga się z problemami zdrowotnymi, a Filip Dagerstal pozostaje poza grą na dłuższy czas. Z kolei Patrik Walemark, który wrócił do treningów po absencji w meczu z Pogonią Szczecin, rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych.
Lech atakował, ale brakowało skuteczności
Od pierwszego gwizdka sędziego Kolejorz przejął inicjatywę i dominował na boisku. Już w pierwszym kwadransie Lechici kilkukrotnie zagrozili bramce Jakuba Mędrzyka, który miał pełne ręce roboty. Strzałów próbowali m.in. Afonso Sousa, Mikael Ishak i Rasmus Carstensen, ale bramkarz Stali spisywał się bez zarzutu.
Goście przyjęli bardzo defensywną taktykę, licząc na możliwość wywiezienia choćby jednego punktu z Poznania. Ich ataki były nieliczne i nie sprawiały większego zagrożenia dobrze zorganizowanej defensywie Lecha.
Przełamanie i pierwsza bramka dla gospodarzy
Lech w końcu znalazł sposób na sforsowanie obrony Stali. W 21. minucie Irańczyk Ali Gholizadeh, który niedawno otrzymał powołanie do reprezentacji swojego kraju, przeprowadził efektowną akcję ofensywną. Po dynamicznym rajdzie podał do Daniela Hakansa, który świetnie odegrał do wbiegającego Gholizadeha. Ten z kolei wypatrzył na dobrej pozycji Rasmusa Carstensena, a Duńczyk bez problemu pokonał bramkarza gości, zdobywając swoją drugą bramkę w sezonie.
To trafienie dodało pewności siebie gospodarzom, którzy do końca spotkania kontrolowali przebieg meczu i pewnie sięgnęli po trzy punkty. Stal Mielec, choć momentami próbowała nawiązać walkę, nie była w stanie poważnie zagrozić Kolejorzowi.