Katsantonis bohaterem Gliwic. Lech znów bez punktów
Piast Gliwice wygrał zaległe spotkanie 4. kolejki PKO Ekstraklasy, pokonując na własnym stadionie Lecha Poznań 1:0. Jedyna bramka padła w końcówce meczu, a jej autorem był wracający po długiej przerwie Andreas Katsantonis. Dla "Kolejorza" to kolejny mecz, w którym stworzył wiele okazji, ale zawiódł pod bramką rywala.
Wtorkowe starcie przy Okrzei miało duże znaczenie dla obu drużyn. Gliwiczanie chcieli odrobić niepowodzenie z derbów z Górnikiem Zabrze, natomiast mistrzowie Polski potrzebowali punktów, by nie tracić dystansu do czołówki tabeli. Na trybunach zasiadło ponad trzy tysiące kibiców, którzy obejrzeli intensywne, ale długo bezbramkowe widowisko.
Lech mógł wyjść na prowadzenie już w pierwszej minucie – zamieszanie w polu karnym Piasta nie przyniosło jednak efektu, a strzał Mikaela Ishaka został zablokowany. Gospodarze odpowiedzieli próbą Jakuba Lewickiego, lecz również niecelną.
Z upływem czasu to Piast zaczął przejmować inicjatywę. W 28. minucie gliwiczanie mieli idealną okazję do objęcia prowadzenia – sędzia podyktował rzut karny po analizie VAR za zagranie ręką. Do piłki podszedł Patryk Dziczek, ale jego strzał obronił Bartosz Mrozek, utrzymując wynik 0:0.
Lech miał swoje momenty przed przerwą. Bliski szczęścia był Luis Palma, a tuż przed zejściem do szatni Leo Bengtsson stanął oko w oko z Františkiem Plachem, lecz bramkarz Piasta wyszedł z tej próby zwycięsko.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił – poznaniacy częściej atakowali, lecz brakowało im skuteczności. Kilkukrotnie w znakomitych sytuacjach zatrzymywał ich Plach, a w jednej z akcji piłkę z linii bramkowej wybijał Emmanuel Twumasi. Ishak oraz Pablo Rodríguez również marnowali swoje szanse, nie potrafiąc zamienić przewagi na gola.
Piast cierpliwie czekał na swój moment i doczekał się go w 83. minucie. Z prawej strony dośrodkował Jorge Felix, a w polu karnym najwyżej wyskoczył Andreas Katsantonis, który głową skierował piłkę do siatki. Dla Cypryjczyka był to wyjątkowy powrót po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją.
Lech próbował jeszcze doprowadzić do remisu, jednak zabrakło czasu i precyzji. Piast dowiózł prowadzenie do końca, inkasując trzy cenne punkty, które pozwoliły mu odsunąć się od strefy spadkowej.
Cieniem na zwycięstwie gospodarzy kładzie się kontuzja Quentina Boisgarda. Francuz musiał opuścić boisko już w 13. minucie po starciu z Antonio Milićem. Wstępne badania wskazują na głębokie rozcięcie w okolicy pięty, a przerwa w grze może potrwać około miesiąca.
Trener Piasta Daniel Myśliwiec po meczu chwalił postawę swojego bramkarza, podkreślając, że znakomita dyspozycja Františka Placha była kluczowa dla wyniku. Z kolei Lech po raz kolejny musi zastanowić się nad skutecznością – dominacja w wielu fragmentach nie przełożyła się na zdobycz punktową.
Piast Gliwice – Lech Poznań 1:0 (0:0)
Bramka: Katsantonis 83’
Widzów: 3118
Zwycięstwo pozwala Piastowi z większym spokojem patrzeć w tabelę, natomiast Lech musi szybko znaleźć odpowiedź na problemy z finalizacją akcji, jeśli chce realnie włączyć się do walki o obronę tytułu.