Zieloni rozgrzali nowe boiska. Warta znów na zero z tyłu w zimowym sparingu
Mróz, wiatr i boisko, które dopiero co zobaczyło pierwsze ślady korków. W takich okolicznościach Warta Poznań rozegrała trzeci zimowy sparing i znów zeszła z murawy z wynikiem, który może budować pewność siebie. Zieloni pokonali Chojniczankę Chojnice 2:0, dopisując do zimowego bilansu trzecie zwycięstwo z rzędu i – co równie ważne – trzeci mecz bez straconej bramki.
To spotkanie miało jeszcze jeden wymiar: było pierwszym rozegranym na nowo otwartych boiskach treningowych. Warciarze dostali więc nie tylko kolejny sprawdzian w wymagających warunkach pogodowych, ale też okazję, by przetestować się w miejscu, które ma stać się ich codzienną bazą pracy.
W pierwszej odsłonie Warta wyglądała po prostu konkretniej. Zespół potrafił wykorzystać momenty zawahania rywala, a jednocześnie trzymał porządek w ustawieniu. Wynik po raz trzeci w zimowych grach kontrolnych otworzył Filip Waluś. Obrońca skorzystał z błędu w rozegraniu Chojniczanki, przejął piłkę i wygrał pojedynek sam na sam z bramkarzem, dając Warcie prowadzenie.
Kilka–kilkanaście minut później Zieloni dołożyli drugi argument. Mateusz Stanek po indywidualnym rajdzie w polu karnym wywalczył "jedenastkę" i sam zamienił ją na bramkę. Dwa trafienia przed przerwą ustawiły mecz, ale nie oznaczały, że Chojniczanka nie miała swoich momentów. Warta mogła mówić o spokoju także dzięki Leo Przybylakowi, który popisał się efektowną interwencją w sytuacji sam na sam. Goście trafili również do siatki, ale gol nie został uznany – sędzia dopatrzył się spalonego.
Po zmianie stron tempo opadło, a obraz spotkania stał się bardziej treningowy niż "wynikowy". Warta dłużej utrzymywała się przy piłce, próbowała budować akcje w ataku pozycyjnym i szukała kolejnych okazji, jednak tym razem zabrakło wykończenia. Swoich sił próbowali m.in. Michał Smoczyński i Filip Tonder, lecz bez bramkowego efektu. Wynik nie uległ już zmianie i Zieloni dowieźli zwycięstwo 2:0.
Po meczu trener Maciej Tokarczyk zwracał uwagę, że zimowe sparingi mają dla sztabu przede wszystkim sens szkoleniowy. Wynik cieszy, ale ma być konsekwencją pracy, a nie celem samym w sobie. Szkoleniowiec podkreślił, że drużyna realizuje założenia, a rozwijane elementy gry zaczynają być widoczne na boisku. Zwrócił też uwagę na nietypowy – dłuższy niż standardowo – wymiar spotkania: drużyny grały dwa razy po 60 minut, co miało znaczenie w kontekście obciążeń i testowania rozwiązań w warunkach zmęczenia.
Trzeci sparing, trzecie zwycięstwo, trzecie "zero z tyłu" – Warta Poznań wchodzi w kolejne tygodnie przygotowań z solidnym fundamentem. A jeśli dodać do tego fakt, że pierwszy mecz na nowych boiskach zakończył się pewnym triumfem, w szatni Zielonych zima może być mniej dotkliwa niż na termometrze.