Rekord, emocje i bolesna lekcja. Lech Poznań UAM zatrzymany w półfinale Pucharu Polski
Piłkarki Lecha Poznań UAM zakończyły swoją pucharową przygodę na etapie półfinału. Na Enea Stadionie lepszy okazał się GKS Katowice, który wygrał 5:0 i pewnie zameldował się w finale Orlen Pucharu Polski. Wynik to jedno, ale wtorkowy wieczór zapisał się w historii z zupełnie innego powodu – rekordowej frekwencji i ogromnego zainteresowania kobiecym futbolem.
Od pierwszych minut było widać, że katowiczanki przyjechały do Poznania po konkret. Aktualne mistrzynie Polski narzuciły swoje tempo i szybko zaczęły budować przewagę. Kluczowy okazał się fragment pierwszej połowy, kiedy w krótkim odstępie czasu zdobyły dwie bramki, a przed przerwą dołożyły trzecią. Skuteczność i doświadczenie zespołu ze Śląska były w tej części meczu bezdyskusyjne.
Lechitki próbowały odpowiadać, szczególnie po stałych fragmentach gry, jednak brakowało precyzji i spokoju w decydujących momentach. Po zmianie stron poznanianki wyszły na boisko z większą energią i odwagą. Przez kilkanaście minut to one częściej gościły pod polem karnym rywalek. Swoje okazje miały m.in. Julia Przybył oraz Marta Kwiatkowska, ale świetnie interweniowała bramkarka GKS-u, a raz piłka zatrzymała się na poprzeczce.
Gdy wydawało się, że Lech może złapać kontakt, końcówka spotkania ponownie należała do przyjezdnych. Dwie kolejne bramki ustaliły wynik na 5:0 i przypieczętowały awans GKS-u do finału.
Mimo wysokiej porażki trudno mówić o rozczarowaniu w szerszej perspektywie. Dla zespołu z Poznania to najlepszy wynik w historii Pucharu Polski i kolejny dowód na dynamiczny rozwój drużyny. Jeszcze niedawno półfinał był poza zasięgiem, dziś stał się realnym etapem walki o trofeum.
Największym zwycięzcą tego wieczoru była jednak frekwencja. Na trybunach pojawiło się 8311 kibiców, co ustanowiło nowy rekord Polski w klubowej piłce kobiet. Głośny doping, pełne sektory i atmosfera dużego meczu pokazały, że kobiecy futbol w Poznaniu ma ogromny potencjał.
Lech Poznań UAM odpada z rozgrywek, ale robi to z podniesioną głową. Ten półfinał to nie koniec drogi, a raczej początek nowego etapu – z większymi ambicjami, rosnącym wsparciem kibiców i doświadczeniem, które może zaprocentować w kolejnych sezonach.