“Piękne zobaczyć, że Fiorentina była zdenerwowana” – komentarze po walce Lecha w Lidze Konferencji
Choć wielu podkreślało trudną sytuację Lecha Poznań przed rewanżowym spotkaniem z ACF Fiorentina w ćwierćfinale Ligi Konferencji Europy i nie dawało wielkich szans na awans, to w czwartkowy wieczór zarówno włoscy jak i polscy kibice zaczęli wierzyć w największą niespodziankę rozgrywek. Kolejorz był bliski wyrównania strat z pierwszego meczu i doprowadzenia do dogrywki. Jak podkreślał na pomeczowej konferencji prasowej John van den Brom, trener Lecha Poznań, dopiero we Włoszech można było zobaczyć „prawdziwego Lecha”.

Lech Poznań w pierwszym meczu ćwierćfinałowym, który został rozegrany w Poznaniu przegrał 1:4. Wysoka przegrana stawiała Kolejorza w trudnej sytuacji przed rewanżem i nie dawała mu wielkich szans na awans do półfinału. Wielu podkreślało, że Włosi nie roztrwonią dużej przewagi nad rywalem, dlatego najważniejsze, by Lech dobrze się zaprezentował nawet jeśli miał odpaść na tym etapie rozgrywek.
Tymczasem zawodnicy Kolejorza nie zamierzali odpuszczać. Ich celem była nie tylko dobra gra i prezentacja swoich umiejętności przed kibicami. Lechici do Włoch przylecieli, by walczyć o wygraną, która da im awans i… prawie im się to udało.
Już od pierwszych minut meczu Lech grał ofensywnie walcząc o jak najszybsze odrobienie strat. Postawa rywala mocno zdziwiła gospodarzy, którzy wydawali się być pogubieni na własnym boisku. Lechici robili mało błędów, dobrze rozgrywali piłkę, a dzięki temu straty z Poznania odrobili w 69. minut.
Sytuacja sprawiła, że Włosi – zarówno ci na boisku jak i na trybunach – zaczęli mocno niepokoić się o wynik. Dogrywka, a nawet i awans poznańskiej drużyny nagle stały się bardzo możliwe. Fiorentina musiała zacząć strzelać bramki, by nie dopuścić do sensacji ćwierćfinału.
Udało jej się to w 78. minucie, a na koniec „dorzuciła” jeszcze jedną bramkę w 92. minucie. Lech wygrał 3:2, ale w dwumeczu to Fiorentina miała przewagę (6:4) i to właśnie włoska drużyna awansowała do półfinału.
Lech Poznań zaprezentował wolę walki, dobrą grę i w pięknym stylu pożegnał się z Ligą Konferencji Europy.
Jak przyznał podczas pomeczowej konferencji prasowej John van den Brom, trener Lecha Poznań, był to wyjątkowy wieczór pełen emocji. Powiedział, że przed spotkaniem rewanżowym podkreślał zawodnikom, że muszą wierzyć w odrobienie strat i odwrócenie wyniku. Jak widać, słowa szkoleniowca zadziałały, bo od pierwszych minut widoczna była wiara Lechitów w zwycięstwo i awans.
Zdaniem trenera w ubiegłym tygodniu kibice nie mieli szans zobaczyć „prawdziwego Lecha”. Dopiero na włoskim stadionie drużyna pokazała swoje mocne oblicze.
Jak dodał, pierwsza połowa była mocna, a celem Lecha było jak najdłuższe utrzymanie przy piłce i dominacja na boisku, granie pressingiem. Druga połowa była trudniejsza, bo przeciwnik się „obudził” i zaczął dominować, ale Kolejorz „walczył, bo nie miał nic do stracenia”
W podobnym tonie wypowiedział się Filip Bednarek, bramkarz Lecha, który podkreślił, że drużyna stanęła na wysokości zadania. Dodał także, że sytuację zmieniła bramka gospodarzy.
Trener ACF Fiorentina przyznał tuż po meczu, że za wcześnie jest, by analizować to, co wydarzyło się na boisku i jak przebiegał mecz. Vincenzo Italiano dodał, że awans do półfinału to ogromna radość i na tym na razie skupia się drużyna. Przyznał, że nie było to łatwe spotkanie. Jego zdaniem, Fiorentina pokazała charakter na boisku walcząc o awans.
Dobrej gry i walki do końca pogratulowali Lechowi m.in. prezydent Poznania i jego zastępcy.