Czwartkowy triumf oznacza, że Lech po raz siódmy w historii sięgnął po Superpuchar Polski. Choć poznaniacy jako pierwsi stracili gola, odpowiedzieli trzema trafieniami i udanie zainaugurowali sezon 2026/2027.
Po końcowym gwizdku trener Niels Frederiksen zwracał uwagę nie tylko na wynik, ale także na znaczenie zwycięstwa dla całego projektu budowanego przy Bułgarskiej.
– Przed meczem powiedziałem zawodnikom, że możemy stworzyć pewnego rodzaju tradycję w klubie – kończyć sezon zdobyciem mistrzostwa i rozpoczynać kolejny od wygrania następnego trofeum. Dzisiaj nam się to udało. Uważam, że zasłużyliśmy na zwycięstwo. To był pierwszy oficjalny mecz sezonu, więc oczywiście są elementy, które wymagają poprawy, ale patrząc całościowo, możemy być zadowoleni – ocenił szkoleniowiec Kolejorza.
Jednym z bohaterów spotkania był Mateusz Lis, dla którego był to pierwszy oficjalny występ po powrocie do Lecha. Bramkarz nie miał łatwego wejścia w mecz, ponieważ już przy pierwszej groźniejszej akcji rywali musiał wyciągać piłkę z siatki. Jak sam przyznał, później było już znacznie lepiej.
– Bardzo się cieszę, że zdobyliśmy to trofeum. Początek nie był wymarzony, bo praktycznie nie miałem kontaktu z piłką, a już przegrywaliśmy. Najważniejsze jednak, że jako drużyna potrafiliśmy się podnieść i pokazaliśmy charakter. Myślę, że zasłużyliśmy na zwycięstwo. To także moje pierwsze trofeum po powrocie do Lecha, więc jestem bardzo szczęśliwy. Chciałem dobrze rozpocząć grę przed taką publicznością, bo przecież jestem wychowankiem tego klubu. Kolejne interwencje pozwoliły mi złapać większy spokój – mówił golkiper.
Pozytywne emocje towarzyszyły również Terry'emu Yegbe. Nowy środkowy obrońca z Ghany zadebiutował w oficjalnym meczu i nie ukrywał, że bardzo szybko odnalazł się w nowym otoczeniu.
– Czuję się tutaj świetnie. Dzięki kibicom, kolegom z drużyny i całemu sztabowi bardzo szybko zaaklimatyzowałem się w Lechu. Górnik był groźny przede wszystkim po kontratakach, zwłaszcza kiedy byliśmy zbyt wysoko ustawieni. Gdy broniliśmy nieco niżej, łatwiej było kontrolować sytuację. To dobry zespół, ale dziś byliśmy po prostu lepsi – podsumował reprezentant Ghany.
Lech nie ma jednak wiele czasu na świętowanie. Już w przyszłym tygodniu mistrzowie Polski rozpoczną rywalizację w eliminacjach Ligi Mistrzów. Zdobycie Superpucharu daje zespołowi dodatkowy zastrzyk pewności siebie, ale w Poznaniu nikt nie ukrywa, że prawdziwe wyzwania dopiero nadchodzą. Zwycięstwo nad Górnikiem Zabrze ma być przede wszystkim dobrym fundamentem pod kolejne tygodnie walki o sukcesy w kraju i Europie.