Finał z charakterem, ale bez przełamania. Poznań musi odpowiedzieć natychmiast
Koszykarki Enei AZS Politechniki Poznań rozpoczęły finałową rywalizację o mistrzostwo Polski od porażki, ale wynik pierwszego meczu w Lublinie nie oddaje w pełni ambicji i momentami bardzo dobrej gry poznanianek. W starciu z AZS UMCS Lublin przegrały 68:76, tracąc kontrolę nad spotkaniem głównie w jednej, kluczowej kwarcie.
Pierwsze minuty mogły napawać kibiców z Wielkopolski optymizmem. Zespół prowadzony przez trenera Wojciecha Szawarskiego nie tylko dotrzymywał kroku faworyzowanym rywalkom, ale potrafił narzucić własne tempo gry. Agresywna ofensywa i skuteczność rzutów z dystansu sprawiły, że mecz był wyrównany, a poznanianki długo pozostawały w grze o prowadzenie.
Przełom nastąpił w drugiej kwarcie, która zaważyła na losach całego spotkania. Lublinianki wykorzystały przewagę fizyczną i doświadczenie, punktując niemal każdą słabość defensywy przyjezdnych. Problemy z organizacją gry w obronie, wolniejsze powroty i kilka strat sprawiły, że przewaga gospodarzy zaczęła gwałtownie rosnąć. To właśnie w tej części meczu poznanianki straciły najwięcej punktów i pozwoliły rywalkom zbudować bezpieczny dystans.
Po przerwie zespół z Poznania próbował wrócić do swojego rytmu, ale brak płynności w ataku i kolejne błędy nie pozwalały na realne odrabianie strat. Gospodynie kontrolowały wydarzenia na parkiecie, utrzymując przewagę i skutecznie odpowiadając na każdą próbę zbliżenia się przeciwniczek.
Największe emocje przyniosła jednak końcówka spotkania. Poznanianki pokazały sportowy charakter i wolę walki, trafiając ważne rzuty z dystansu i zmniejszając różnicę punktową. Seria skutecznych akcji sprawiła, że mecz jeszcze na chwilę nabrał rumieńców, ale czasu na pełny powrót do gry już zabrakło.
Liderką ofensywy była Aleksandra Pszczolarska, która zdobyła 20 punktów i była najjaśniejszą postacią w zespole gości. Wsparcie ze strony Jovany Popović i Brittany Brown również było widoczne, jednak w starciu z dobrze dysponowanym rywalem to nie wystarczyło do odwrócenia losów meczu.
Pierwsze finałowe starcie pokazało jedno – poznanianki mają potencjał, by powalczyć o złoto, ale muszą wyeliminować przestoje w grze. Na tym poziomie każdy słabszy fragment może kosztować bardzo wiele.
Drugi mecz odbędzie się już w środę, ponownie w Lublinie. Dla zespołu z Poznania będzie to nie tylko szansa na wyrównanie stanu rywalizacji, ale też test mentalnej siły. W serii do trzech zwycięstw każdy mecz ma ogromne znaczenie, a szybka odpowiedź może całkowicie odmienić układ finału.